Odkąd uruchomiłam mojego bloga otrzymuję z różną częstotliwością drwiące komentarze, że coś takiego jak kobieca solidarność nie istnieje. Że nie warto, nie popłaca. Żart jakiś. Życia nie znam.
Nie zamierzam się wdawać w kłótnie. Mam 46 lat, jestem kobietą, matką, żoną, córką, siostrą, szefową, przyjaciółką, radcą prawnym, uczennicą, przedsiębiorcą, matką Polką, kocią mamą, wewnętrznym dzieckiem, Warszawianką wywodzącą się z małego miasta i co tam jeszcze statystycznie wyczerpuje normę. Czuję się w pełni uprawniona doświadczeniem i wiekiem zaświadczyć, że owszem istnieje i w dodatku, jeżeli już jej doświadczysz, to w naturalny sposób przekazujesz ją dalej drugiej kobiecie. Trzeba jednak wiedzieć, czego szukać 🙂
Próżno wyglądać świetlistej kuli unoszącej się w przestrzeni biurowej i zaświadczającej światu, że w tej organizacji solidarność kobieca JEST. Ja widzę ją w codziennych drobnych czynnościach. Mikrodecyzjach o postąpieniu tak a nie inaczej, odwadze, życzliwości. Nie tylko w tym, co robimy, ale również a czasami przede wszystkim, w tym czego drugiej kobiecie nie robimy. I chyba na tym to właśnie polega. Nie szukać idei, ale małych gestów. Ja tobie, ty jej, ona może kiedyś mnie. Tyle, ile mogę. I tak toczy się śnieżna kula.
Na swojej drodze zawodowej spotkałam wiele kobiet, bez których nie byłabym dzisiaj tu, gdzie jestem. Ale też sporo takich, które włożyły wiele energii w kwestionowanie i krytykowanie moich działań dla uzasadnienia własnych wyborów. Nie potępiam ich. Wiem, skąd to się bierze. Nie znam kobiety, która akceptowałaby wszystkie swoje decyzje. W konsekwencji nieświadomie przerzucamy ten dyskomfort na kobiety przypominające nam o drodze, której nie obrałyśmy.
Poniżej moja prywatna ściąga z przykładów kobiecej solidarności. Działania są o różnym kalibrze, bo też znajdujemy się na różnych szczeblach kariery i różne mamy możliwości.
Dziewczyny, czy rzeczywiście kobieca solidarność to czterolistna koniczyna? Co jeszcze dodałabyś do tej listy?
- Bezinteresowna pomoc drugiej kobiecie.
- Życzliwość, zwłaszcza w najmniej oczywistym momencie.
- Porzucenie obłudy, która nie ma nic wspólnego z komplementem ani dobrą radą.
- Piętnowanie seksistowskich żartów i szowinistycznych komentarzy mężczyzn, nawet gdy wypada wybuchnąć perlistym śmiechem.
- Stawanie po słusznej stronie, pomimo tego, że dużo ryzykujesz.
- Podarowanie swojego czasu.
- Promowanie innych kobiet w organizacji.
- Szczere gratulacje.
- Dostrzeżenie i skomplementowanie progresu czy też chociażby podjęcia próby.
- Dawanie drugiej szansy.
- Sprawienie, że Twoja rozmówczyni czuje się ważna, interesująca, respektowana.
- Lojalność w już istniejących relacjach przyjacielskich.
- A nade wszystko – traktowanie drugiej kobiety tak, jak Ty sama chciałabyś być potraktowana. W pracy, w przyjaźni, w urzędzie, na ulicy, w szkole, w przychodni.
A.